Krasicki, Mędrek

Sławni wielbieniem własnym i krzykliwą sprzeczką, Czytają, a nie myślą, sądzą ślepym zdaniem, A gmin czci dumne głupstwo owczym powtarzaniem. Stąd wziętość, a jak niegdyś płaszcz i gęsta broda, Tak i teraz, gdy śmiałość wspaniałości doda, Lada osieł w lwiej skórze przestrasza bydlęta. Konstantyn o tej bajce wcale nie pamięta, Zamyśla się ustawnie, wznosi oczy
tłumacz warszawa w górę, Niechaj wspojźrzy na siebie, postrzeże lwią skórę.
Jakoż chcieć być uczonym, a mało się uczyć,
Siebie tylko wysławiać, a na innych mruczyć,
Dawać pismom stąd wybór, iż je każą palić,
Ganić to, co chwalono, co ganiono — chwalić,
Nowość tylko uwielbiać, zniżać czasy dawne,
Czynić łotry sławnymi, podlić męże sławne,
Rozsądnych gminem nazwać, na błędy narzekać,
Czego dociec nie można, na pozór dociekać,
Za dowody żart dawać, gdy prawda dokucza:
Tym dzielna nowa mądrość, tych kunsztów naucza. Czyż ją wielbić? Niech wielbi, któremu błąd miły; Nie są światłem błyszczenia, co ledwo się szklniły, I owszem, gdy zagasną, większa po nich ciemność. Miła w kunsztownym żarcie wyrazów przyjemność, Ale żart, ale wdzięki po co zwać nauką? Czy błąd idzie podstępem, czyli inną sztuką, Zawżdy tym jest, tym będzie, czym z natury — błędem. Więc, nasz panie Konstanty, co tak żwawym pędem Doszedłeś celu rzeczy, jak ci się to zdaje? Nie rozumiej, że ja ci przymawiam, że łaję; Malarz musi malować takie, jak są, twarze. Chcesz, aby te ustały, jak zowiesz, potwarze, Nie dmij, gdy mało umiesz, mędrszym nie dokuczaj. Jeśli masz dar bawienia, baw, a nie nauczaj”.

2008-11-26 10:00:56