W pustyni i w puszczy, rozdział 13, str. 2

Mówił sobie, że przecież chodzi o obronę, o wolność i życie Nel i że wobec tego może nie liczyć się z życiem przeciwników, zwłaszcza jeśli się nie poddadzą i jeśli przyjdzie do walki. Ale chodziło o sztucer. Staś umyślił dostać go w ręce podstępem i gdyby się zdarzyła sposobność, nie czekać aż do Wadi-Halfa, ale dokonać dzieła jak najprędzej. Jakoż nie czekał. Przeszły już dwa dni, jak minęli Assuan – i Idrys musiał wreszcie o świcie trzeciego dnia wyprawić Beduinów po żywność, której zbrakło zupełnie. Wobec zmniejszonej liczby przeciwników Staś
powiedział sobie: „Teraz albo nigdy” – i natychmiast zwrócił się do
Sudańczyka z następującym pytaniem:
– Idrysie, czy wiesz, że kraj, który zaczyna się niedaleko za Wadi-
Halfa, to już Nubia?
– Wiem. Miałem piętnaście lat, a Gebhr osiem, gdy ojciec przywiózł nas z Sudanu do Fajumu, i pamiętam, że przejechaliśmy wówczas na wielbłądach całą Nubię.
Ale kraj ten należy jeszcze do Turków (Egipcjan). – Tak, Mahdi jest dopiero pod Chartumem – i widzisz, jak głupio gadał Chamis, gdy mówił wam, że wojska derwiszów dochodzą już do Assuanu. Ja jednak zapytam się o co innego. Oto czytałem w książkach, że w Nubii dużo jest dzikich zwierząt i duża rozbójników, którzy nikomu nie służą i napadają zarówno Egipcjan, jak i wiernych Mahdiego. Czymże będziecie się bronili, jeśli napadną was dzikie
zwierzęta albo rozbójnicy?
Staś przesadzał umyślnie, mówiąc o dzikich zwierzętach,
natomiast rozboje w Nubii od czasu wojny zdarzały się dość często,
zwłaszcza w południowej, graniczącej z Sudanem części kraju.

2008-10-15 11:28:00