W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 6

Nagle szczeknął raz i drugi krótkim, urywanym basem i puścił się przed siebie. Przez jakiś czas nie było go słychać, ale wkrótce ozwało się znów w oddali jego szczekanie. Staś wstał i chwiejąc się na zdrętwiałych nogach począł patrzeć za nim. Długie podróże, długi
pobyt w dżungli, konieczność trzymania w ciągłym napięciu
wszystkich zmysłów i ciągłe niebezpieczeństwa nauczyły chłopaka
zwracać czujną uwagę na wszystko, co się koło niego dzieje, więc
mimo męczarni, którą w tej chwili odczuwał, mimo na wpół
przytomnego umysłu, przez instynkt i przyzwyczajenie począł baczyć
na zachowanie się psa. A Saba po upływie pewnego czasu zjawił się znowu przy nim, ale jakiś dziwnie poruszony i niespokojny. Kilkakrotnie podniósł na Stasia oczy, obiegł go wkoło, znów zapuścił się, wietrząc i poszczekując, we wrzosowisko, znów wrócił, a wreszcie chwyciwszy chłopca za ubranie jął go ciągnąć w stronę przeciwną od obozu.

2008-10-27 10:41:13